Wstałam rano jak co dzień ale bardzo ale to bardzo mi się nie chce. Szkoła. Tylko dlatego wstałam rano. Swoje kroki skierowałam do szafy z ubraniami żeby wybrać coś wygodnego a zarazem nie rzucającego się w oczy wybrałam To i zrobiłam lekki makijaż i wyszłam z łazienki. Spojrzałam na zegarek godzina 7:15 czyli dokładnie za 15 minut przyjdą chłopacy. I po co się zgadzałam na to żeby odwieźli mnie do szkoły. No bo ja najpierw robię potem myślę. Usłyszałam jak moja komórka dzwoni podeszłam do łóżka żeby zobaczyć kto napisał do mnie.
Harry: Czekamy przed domem xx
Ja: Dajcie mi jeszcze 5 minut bo muszę zjeść śniadanie
Zbiegłam na dół zabierając wszystkie potrzebne mi rzeczy do szkoły. Chwyciłam jabłko w rękę i wyszłam, zamknęłam drzwi na klucz i kierowałam się w stronę wielkiego busa z którego wyskoczyli chłopacy.
- Heej! -Wrzasnęli chórem
-Hej. - Odpowiedziałam im nieco ciszej.
Chłopacy, kiedy usiadłam zaczęli zadawać mi jakieś dziwne pytania i tym podobne. Zaczęły mnie one powoli wkurzać ale nie dałam po sobie tego poznać.
Przez resztę drogi do szkoły byłam zagadywana super żartami Luisa ( bez obrazy Lou).
Jak się okazało mamy wszystkie lekcję razem oprócz w-f ale to mi nie przeszkadza w sumie to nawet lepiej odpocznę chwilę od ich wrzasków w samochodzie, a tak się fajnie składa że właśnie zaczynamy w-f. Dojechaliśmy do szkoły i skierowaliśmy się w stronę sali gimnastycznej, a potem do szatni. Przebrałam się i poszłam na salę gdzie miałyśmy w-f. Po krótkiej rozgrzewce Pani Weber kazała mi i takiej jednej blond lasce wybierać razem ze mną swoją drużynę do gry w koszykówkę. Kiedy skład drużyn był pełny rozpoczęła się gra, natomiast ja nie pograłam sobie długo gdyż ta pusta blond laska wpadła na mnie a ja upadłam i zrobiłam sobie coś z kostką. Pani Weber kazała mi razem z jedną dziewczyną iść do szatni się przebrać i wrócić razem ze swoimi rzeczami. Ta zaprowadziła nas do piguły a następnie pielęgniarka pojechała ze mną i z Alison ( tak ma na imię brunetka która była ze mną w szatni) na pogotowie ja w między czasie napisałam sms do Louisa.
Ja: Nie musicie na mnie czekać przed salą bo jestem właśnie w drodze do szpitala. Nie pytaj później wam wszystko powiem. xx
Louis: Okay... Jak już będzie po wszystkim daj nam znać bo się o ciebie bardzo martwimy. Louis :)
Nie spodziewałam się tak szybkiej odpowiedzi ale okay. Nawet nie wiem kiedy dojechaliśmy do szpitala tam od razu zwieli mnie na prześwietlenie i jak się okazało złamałam nogę. No to pięknie! I jak ja będę chodzić do szkoły, ze złamaną nogą! Po prześwietleniu zabrali mnie na salę zabiegową gdzie nastawili mi nogę i założyli gips i mogłam wrócić do domu a przy okazji Pani Weber poszła załatwić mi kule. Podałam jej adres i podwiozła mnie pod dom i powiedziała że w razie jakichkolwiek dolegliwości mam pojechać do szpitala. Weszłam do domu i poszłam do swojego pokoju skacząc po jednym schodku położyłam się na łóżku i dostałam esems'a od Luis'a
Louis: I jak już po wszystkim? Jesteś w domu? :)
Ja: Tak jestem w domu możecie przyjechać jak chcecie w razie czego drzwi są otwarte i jestem w pokoju na górze pierwsze drzwi po prawej. xx
Louis: Ok za 10 minut będziemy. :)
I tak o to mamy już 4 rozdział. Nie mogę uwierzyć że to tak szybko.
===>CZYTASZ<=== ===>KOMENTUJ<=== ===>TO WIELKA MOTYWACJA DLA MNIE A DLA CIEBIE TO MINUTA <===
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz