Zostałam sama. Moja ukochana kuzynka i ciocia która mnie wychowywała wyjechało do Polski z powrotem a ja zostałam sama. No cóż mamy po południe a ja nie mam co robić, lekcję zrobiłam po powrocie do domu i nie zostało mi nic do zrobienia. Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Lili mam nadzieje że odbierze. No odebrała.
-Hej i jak podróż?-Zapytałam kierując się przed dom na huśtawkę.
-Dobrze tylko brakuje mi ciebie, moja mama powiedziała że mogę do ciebie przyjechać dopiero na wakacje więc się nie zobaczymy baardzo długo. Ale mam nadzieję że będziesz do mnie dzwonić.
-Tak, jasne że będę dzwonić. -Czuję jak łzy napływają mi do oczu. - Wiesz co Lili muszę kończyć to do usłyszenia nie długo i przyjemnej podróży. Rozłączyłam się. Siedziałam na huśtawce i patrzyłam się przed siebie nagle zobaczyłam jak Niall z Zayne'm wychodzą od siebie z domu i się dziwnie na patrzyli lecz kiedy zobaczyli że ja się na nich też patrzę momentalnie odwrócili wzrok lecz stali tam dobrze 10 minut. Ja w między czasie poszłam do domu ubrać bluzę bo zrobiło mi się zimno i przy okazji chwyciłam blok rysunkowy i paczkę chusteczek. Wyszłam z powrotem na huśtawkę i zobaczyłam całą 5, stoją i się patrzą w moim kierunku ale ja nie zwracałam na to uwagi bo w sumie takie gwiazdy jak oni mieli by zwrócić uwagę na mnie na dziewczynę która nie jest sławna a nic z tych rzeczy. Usiadła wygodnie i zaczęłam rysować coś na wzór dziewczynki z misiem Rysunek który narysowała Kinga. Kiedy skończyłam rysować zobaczyłam że chłopacy stoją przed moją bramką która odzielała ulicę od mojej posesji.
-Możemy wejść? - Zapytał Luis
- Tak jasne. Bramka jest otwarta. - Odpowiedziałam
I cała 5 weszła. - Czy my przypadkiem nie chodzimy do tej samej klasy? - Zapytał Harry.
- Tak. chodzimy do tej samej klasy i tak przypadkiem mieszkamy na tej samej ulicy. - Odpowiedziałam.
Przez resztę czasu chłopacy się mnie pytali jak jest po Polsku "Przytul mnie", " Szkoła" i tym podobne słowa. W sumie czas nam bardzo szybko minął. - To co jedziesz jutro z nami do szkoły?- Zapytał Liam. - Nie chce wam robić kłopotu, bo w sumie mogę jechać sama bo mam samochód i prawo jazdy. -Odpowiedziałam
- Ale to nie ma problemu żebyś z nami jechała. - Odpowiedział Niall
- No dobra bo żyć mi nie dacie.
- To jutro o 7:30 po ciebie podjedziemy ok?
- Okay o 7:30 to do zobaczenia.
Pożegnaliśmy się buziakami w pliczek i chłopacy poszli do domu. Ja też zabrałam swoje rzeczy z huśtawki i weszłam do domu. Swoje kroki skierowałam do łazienki tam wzięłam prysznic, i przebrałam się w piżamę.
~Kinia~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz